Co nam zostało z tych lat...
Co nam zostało z tych lat...

 

 

Kontakt ze mną:

 

 

Tel. 502_572_410 

 

#GG    36379418

 

Skype:  sq7bqa

 

Nasza Klasa

 

Fecbook

 

                


 

Adresy moich stron:

 

Strony na RetSat1

 

Strony o energetyce

 

Genealogia Owczarków.

 

Kontakt elektroniczny:

 

e-mail:

 

zdzislaw@owczarkowie.eu

 

sq7bqa@owczarkowie.eu

 

ed023@retsat1.com.pl

 

zdzowczarek@gmail.com

 

 

 

Linki tematyczne.

 

 

 

 

Mapa.

Sympatyczna.

In Radio

Budowa elektrowni w Połańcu - Zawadzie.

Niniejsze wspomnienia poświęcam tym, których już nie ma między nami, 

w szczególności :


Tadeuszowi Rubaszowskiemu, Andrzejowi Jedlińskiemu, Józefowi Zielińskiemu,

 Stefanowi Michalczykowi, Wacławowi Horonziakowi, Franciszkowi Kosowi,

Mścisławowi Tobolewiczowi, Jerzemu Stolarskiemu, Stanisławowi Młochowskiemu,

Stanisławowi Czuprynie, Marianowi Fiołce , oraz proboszczowi 

z czasów budowy – ks. Zygmuntowi Wieczorkowi.

 

 

 Wstęp.

 

Pierwszą wzmiankę o budowie elektrowni węglowej w Połańcu przeczytałem w Polityce w roku 1971.

Pan Szymon Kobyliński w podpisie swojego rysunku bardzo się dziwił, po co w Połańcu budować elektrownię, skoro nie ma tam puszczy.

Była to oczywiście aluzja do bezsensownej lokalizacji elektrowni w Świerżach Górnych w samym  środku Puszczy Kozienickiej. 

Sam dziwnym zrządzeniem losu wyjechałem na budowę „Kozienic” z Łodzi w kwietniu roku 1972,

nie danym mi jednak było zagrzać tam dłużej miejsca.

24 sierpnia 1972 roku po zatwierdzeniu planu realizacyjnego przedsięwzięcia „Elektrownia Połaniec”

Dyrektor Zakładów Energetycznych Okręgu Wschodniego  z dniem 1 stycznia 1973 roku powołał zakład pod nazwą „Elektrownia Połaniec w budowie” z siedzibą w Połańcu – Zawadzie.

 

Na stanowisko dyrektora naczelnego zakładu powołano mojego szefa z Kozienic –  inż. Tadeusza Rubaszowskiego.

Tak właściwie zaczęła się moja przygoda z Połańcem, która trwała 22 lata.

Dwadzieścia dwa lata chyba najlepsze  w moim zawodowym życiu.

Oddelegowany zostałem do pracy w Połańcu od dnia 10 kwietnia 1973, pracę zacząłem jako kierownik Wydziału Przygotowania Eksploatacji i dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej, którą powołano 1.9.1973 roku.

 

  Jak wspominałem wyżej, pierwszy raz noga moja stanęła w Połańcu 10 kwietnia 1973 roku i to od razu w doborowym towarzystwie.

Tego samego dnia na budowę zjechała bowiem delegacja partyjno – rządowa z  Edwardem Gierkiem i Piotrem Jaroszewiczem na czele.

Pamiętam, że martwili się czy śliwy i wiśnie, które kwitły w sadzie pana Floriana Maja zdążą obrodzić.      

      Później budowa zaczęła im przysparzać znacznie więcej zmartwień i to bardziej poważnych.

Front inwestycyjny w kraju był tak rozdmuchany, że dla „Połańca” zaczęło brakować ludzi, urządzeń, materiałów.

Z dnia na dzień staliśmy się budową „buforową” dla Huty Katowice, która była oczkiem w głowie KC PZPR.

 Jak wspominałem wyżej, pierwszy raz noga moja stanęła w Połańcu 10 kwietnia 1973 roku i to od razu w doborowym towarzystwie.

Tego samego dnia na budowę zjechała bowiem delegacja partyjno – rządowa z  Edwardem Gierkiem i Piotrem Jaroszewiczem na czele.

Pamiętam, że martwili się czy śliwy i wiśnie, które kwitły w sadzie pana Floriana Maja zdążą obrodzić.      

      Później budowa zaczęła im przysparzać znacznie więcej zmartwień i to bardziej poważnych.

Front inwestycyjny w kraju był tak rozdmuchany, że dla „Połańca” zaczęło brakować ludzi, urządzeń, materiałów.

Z dnia na dzień staliśmy się budową „buforową” dla Huty Katowice, która była oczkiem w głowie KC PZPR.

 

 

R.Łagosz, St. Ambroży, J.Jakowski, B. Kodym, M. Jakubas.
inż. Zdz. Stolarski.

Początki naszej pracy to była świetlica w Rejonie Energetycznym w Staszowie, sala 80 m. kw. i około 30 osób z rożnych stron Polski, w rożnym wieku, o różnych temperamentach. To była prawdziwa mieszanka wybuchowa, ale tak miłej i sympatycznej atmosfery, wzajemnej tolerancji i pomocy nie udało mi się już nigdy później doświadczyć. Strasznie zazdrościli nam pracownicy rejonu tej atmosfery i „stosunków międzyludzkich” – jak to się wtedy mówiło, wielu z nich zarażonych naszym optymizmem, mimo zrozumiałego sprzeciwu  kierownictwa rejonu zmieniło pracę. Pasja budowania i tworzenia czegoś od podstaw, możliwość sprawdzenia się w ekstremalnych warunkach to było dla nas najważniejsze, nikt nie pytał o pieniądze i o to, czy to co mu polecono, należy do jego obowiązków. Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech przeczyta wywiad z panią Krystyną Szklanowską w Echu Elektrowni nr 8/97

Wszystkie siły na pomoc Wydziałowi Wywłaszczeń - rok 1973/74

Rdzenni mieszkańcy Połańca w zdecydowanej większości zaczęli powoli przekonywać się do tych, którzy przyjechali z całego kraju. Powoli zaczęło się „wtapianie w krajobraz połaniecki”. 

 Rosła elektrownia, przybywało ludzi, rosło miasto. Rozpoczęto budowę osiedla i infrastruktury.

Wzajemne więzi pogłębiły się jeszcze w momencie, kiedy oddaliśmy do zamieszkania blok w Staszowie i większość zamieszkała w jednym budynku.

Powołanie Wydziału Przygotowania Eksploatacji i Szkoły Przyzakładowej w pierwszej fazie budowy

miało na celu uniknięcie błędu, jaki popełniono w Kozienicach, gdzie budowa znacznie wyprzedzała przygotowanie kadry.

Udało się to całkowicie, czego dowodem jest najbardziej fachowa w polskiej energetyce

Załoga Elektrowni im. Tadeusza Kościuszki w Połańcu.

Myślę, że zadziałało tu prawo jednego z generałów – „Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w walce”   

Jeżdżąc po obiektach, na których szkoliła się nasza załoga i tam zauważyłem wspaniałą atmosferę wśród tych, wtedy młodych ludzi, to wszystko musiało zaprocentować i zaprocentowało.

Typowa droga w okolicach budowy elektrowni.



Rosła elektrownia, przybywało ludzi, rosło miasto. Rozpoczęto budowę osiedla i infrastruktury.

Dzięki staraniom miejscowych działaczy, a w szczególności mgr. Kazimierza Warchałowskiego i mgr.Mieczysława Tarnowskiego, zapadła decyzja o budowie "nowego" Połańca na miejscu, a nie w Staszowie.

 

W sumie byłem „połańczaninem’ od 1 czerwca 1973 roku do 31 maja 1995 roku.

 

 

Te dwadzieścia dwa lata upoważniają mnie do dania świadectwa prawdzie historycznej, z okresu chyba najlepszego w dziejach Połańca.

Z racji wykonywanych obowiązków byłem niejako po „obu stronach barykady”, dziewięć lat w elektrowni, od jej początków budowy i dziewięć lat w urzędzie połanieckim.


Pamięć jest ulotna, może stać się to przyczyną niezamierzonych „przeinaczeń” drobnych faktów, za które z góry przepraszam. 

 

Ze względu na fakt zamieszkiwania w Łodzi nie mam możliwości skonfrontowania niektórych wydarzeń z dokumentami źródłowymi, znajdującymi się w Połańcu.

Pisząc moje wspomnienia bazuję głównie na „Kronice Gminy Połaniec” /1934_1995/
oraz notatkach z tamtych lat.


Przyjechałem na budowę elektrowni, aby podjąć pewnego rodzaju wyzwanie: sprawdzić się w ekstremalnych warunkach pracy, coś wybudować, zostawić po sobie coś trwałego dla dobra innych. 

Czy to się udało?. Nie mnie to oceniać.

 

Z. B. Owczarek.

 

 

Wywłaszczenia - bogactwa to tu nie było.
Budowę poprzedzały wykopaliska archeologiczne. Z praweij - dr B. Chomentowska - kierownik badań.
Narady były na co dzień - wynikały z braków materiałów i mocy przerobowych. Kowalski, Szymański, Czub, Wojtasiński, Czupryna.
Pierwszy walczak na budowie.
Fundamenty komina.

Gazeta Wyborcza  2003-11-07


Pamiętamy!!!!

   Pod koniec 2003 roku Tadeusz Kościuszko przestał być patronem Elektrowni Połaniec. Taką decyzję podjęło zdominowane przez Belgów walne zgromadzenie akcjonariuszy, od tego czasu obowiązująca nazwa brzmi: Elektrownia Połaniec SA - Grupa Electrabel. - Chcieliśmy zrezygnować z fikcji, bo i tak potocznie nikt nie mówił o naszym zakładzie jako o elektrowni imienia Tadeusza Kościuszki, ale o elektrowni Połaniec - wyjaśniał Jerzy Kak, prezes zarządu. Zaprzeczał pogłoskom, jakoby belgijski inwestor miał kłopoty z wymówieniem nazwiska naszego bohatera narodowego. - Nowa nazwa jest praktyczniejsza, a Kościuszko i tak będzie kojarzony z Połańcem - podkreślał Kak.

 

Pamiętamy panie K. kto sprzedał imię elektrowni w Połańcu.

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny Poleć tę stronę Poleć tę stronę
© companyname
Z.B. Owczarek
Ta strona została utworzona za pomocą 1&1 MyWebsite .