Co nam zostało z tych lat...
Co nam zostało z tych lat...

 

 

Kontakt ze mną:

 

 

Tel. 502_572_410 

 

#GG    36379418

 

Skype:  sq7bqa

 

Nasza Klasa

 

Fecbook

 

                


 

Adresy moich stron:

 

Strony na RetSat1

 

Strony o energetyce

 

Genealogia Owczarków.

 

Kontakt elektroniczny:

 

e-mail:

 

zdzislaw@owczarkowie.eu

 

sq7bqa@owczarkowie.eu

 

ed023@retsat1.com.pl

 

zdzowczarek@gmail.com

 

 

 

Linki tematyczne.

 

 

 

 

Mapa.

Sympatyczna.

In Radio

dr Mieczysław Korczak.

 Czytając to krótkie opracowanie, należy pamiętać, że pan Mieczysław w okresie powojennym został znanym stomatologiem i pracował prze długie lata w tym zawodzie.




Mieczysław Korczak urodził się w Połańcu w styczniu 1921 r.

 Tam skończył szkołę podstawową. Chciał dalej się kształcić. Jego rodzice doskonale sobie zdawali sprawę z tego, co znaczy wykształcenie dzieci. Cała rodzina Korczaków przeprowadziła się więc do Warszawy. Tutaj młody Korczak skorzystał z propozycji znajomego stomatologa Worotyńskiego i w wolnych chwilach pomagał mu w gabinecie. 
Wybuch drugiej wojny światowej zmienił plany życiowe wielu ludzi. W Warszawie i nie tylko w Warszawie tajna niemiecka policja, czyli gestapo interesowała się każdym młodym Polakiem. 
- Zostałem – wspomina Mieczysław Korczak – ostrzeżony przez volksdeutscha, którego matka była POLKĄ, abym wyjechał z Warszawy, bo zostanę aresztowany. Powróciłem więc do Połańca unikając śmierci, która spotkała moich kolegów w Warszawie. W Połańcu nawiązałem kontakt z felczerem Bergerem. Namawiał mnie, abym pracował u niego w gabinecie pozostawionym przez lekarza, który uciekł przed Niemcami do Lwowa. Praktyka rozwijała się ,ale właściciel gabinetu załatwił sobie przez NKWD zwrot wyposażenia gabinetu. Wówczas za zarobione pieniądze kupiłem potrzebny sprzęt i otwarłem praktykę w swoim domu. 
Z końcem 1940 r. Mieczysław KORCZAK wstąpił w szeregi Związku Walki Zbrojnej składając przysięgę. 

 

MIECZYSŁAW KORCZAK, tarnowski lekarz stomatolog przez wiele lat w „Tarnowskich Azotach” publikował wspomnienia okupacyjne. Podpisywał je – „ZAGORZUJKO”, pseudonimem jakim posługiwał się podczas okupacji. Później zebrał je w książkę „Życie na włosku”. Tak narodziła się kolejna publikacja o słynnym oddziale „JĘDRUSIÓW”. 

- Była to już druga moja przysięga – podkreśla lekarz – gdyż wszyscy warszawscy koledzy przed którymi składałem pierwszą przysięgę zginęli.

 

- WOJNA trwała dalej, wokół Połańca były wsie zamieszkałem przez ludność niemiecką , jak na przykład Przeczów, Luszyca, Szynangier i inne – opowiada lek. Mieczysław Korczak, prezes połanieckiego STOWARZYSZENIA KOMBATANTÓW „JĘDRUSIÓW” ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ, ICH RODZIN I SYMPATYKÓW. Wszyscy ci Niemcy współpracowali z gestapo. W Połańcu, na szczęście, nie było gestapo, ani SS.

 

 

Głównym sprawcą tych zbrodni był esesman ROESLER. Kiedy Hitler powiedział do esesmanów i gestapowców: „Idźcie i mordujcie bezlitośnie Polaków”, wielu z takich „asów” chwaliło się zamordowaniem tysięcy osób rocznie. Słysząc to dowódca „JĘDRUSIÓW” Józef Wiącek ps. „SOWA” powiedział do swoich: „Chłopcy, tych co strzelają po tysiąc Polaków rocznie należy zlikwidować, bo na przyszły rok mogą oni podwoić ich liczbę.” Po zlikwidowaniu, z zasadzek, takich esesmanów, następni zrezygnowali z jawnego strzelania do niewinnych ludzi. Sprawdziły się więc słowa poety:”Gwałt niech się gwałtem odciska”, czyli na terror należy odpowiadać terrorem. Po zlikwidowaniu Roeslera nasz kolega Zbigniew KABATA, ps. „Bobo” podłączył się do sieci telefonicznej do komendanta żandarmerii Rupperta i powiedział mu po niemiecku: ” Tu mówi Roesler. Ruppert ja już jestem w niebie i czekam na ciebie”. Wtedy Ruppert tak się zdenerwował, że nie mógł powiedzieć słowa. Na drugi dzień wyjechał na urlop do Rzeszy. Nie było go około trzech tygodni, ale nasz wywiad cały czas czuwał, kiedy będzie wracał. Pewnego zimowego dnia podczas zawiei śnieżnej czekaliśmy na niego przy drodze z Kielc do Staszowa. Po ostrzelaniu jego samochodu Ruppert dołączył do Roeslera, ale już do piekła.

 

Na wyzwolenie czekaliśmy z utęsknieniem. Jeden z naszych poetów – żołnierzy „BOBO” pisał:”...gdy bój się już skończy, gdy padnie już wróg //, z nas żaden nie spocznie zmęczony //. Do pracy w Ojczyźnie rzucimy swój zew //; my szare „Jędrusia” plutony.” 



Niestety tekstem bój wprawdzie się skończył, ale nasza walka o wolność i niepodległość trwała dalej. Okazało się, że stalinizm był gorszy od hitleryzmu. Żeby zdobywać wykształcenie w ojczyźnie były żołnierz Armii Krajowej musiał się dobrze w powojennej Polsce zakonspirować lub po prostu emigrować za granicę... 

 

O bohaterach – kolegach i przyjaciołach z oddziału „JĘDRUSIÓW”, żołnierzy Armii Krajowej,dr Mieczysław Korczak nie może zapomnieć. Z własnych środków ufundował dziewięć tablic pamiątkowych w STASZOWIE, w szkole w Ossali, w Połańcu – w kościele św. Marcina i w Zespole Szkół im. Oddziału Partyzanckiego AK „Jędrusie”, w sanktuarium w Kałkowie, Tarnobrzegu i Sandomierzu. 

 

 Na życzenie członków Stowarzyszenia Kombatantów „Jędrusiów” Żołnierzy Armii Krajowej, Ich Rodzin i Sympatyków w Połańcu Mieczysław Korczak wznowił kilka lat temu wydawanie „ODWETU”, podziemnego pisma wydawanego podczas okupacji i kolportowanego przez „Jędrusiów”.

M. Korczak pracuje nad wspomnieniami z czasów, kiedy przemierzał wraz z oddziałem „Jędrusiów” ziemię kielecką. Te krótkie opowiadania, przypominające gawędy harcerskie, mające wymiar zarówno edukacyjny, jak i wychowawczy, z pewnością przydadzą się młodemu pokoleniu, gdyż są drogowskazem i pasjonującą lekturą. Niedawno „Zagorzujko” / jeden z pseudonimów wojennych dr, Korczaka/ został nominowany do stopnia podpułkownika.

 

„W imieniu mieszkańców Ziemi Tarnowskiej bardzo dziękuję za tworzenie historii Koła Łowieckiego „Bażant”, za wiele dokonań w ciągu jego 30 letniej historii, za zadania i prace wykonywane na rzecz łowiectwa i ochrony środowiska. Życzę wszystkiego dobrego, dużo zdrowia i satysfakcji, gdy patrzy Pan na dokonania swoich następców, którzy starają się kultywować tradycję zapoczątkowaną przez Pana. – napisał starosta.



Należy do tarnowskiego Oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich. W 2010 r. Stowarzyszenie Autorów Polskich było wydawcą jego książki pt. „Profilaktyka ortodontyczna”. Był założycielem, a w dalszym ciągu jest „motorem” Koła Łowieckiego „Bażant”, które w 2010 r. obchodziło w Tarnowie 30.lecie działalności.

Z tej okazji dr Mieczysław Korczak otrzymał od starosty tarnowskiego Mieczysława Krasa okolicznościowy adres.

 

Zasłużony dla Tarnowa lekarz stomatolog, który w swojej działalności (nie okupacyjnej) wielce przysłużył się dla tego małopolskiego, zapyziałego miasteczka jakim jest Tarnów,......

 To dzięki dr. Mieczysławowi Korczakowi powstawały swego czasu w tarnowskich szkołach gabinety dentystyczne.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> 

 

Dokumentując działalność p. dr. M. Korczaka posłużyłem się fragmentami wywiadu, jakiego udzielił panu Józefowi Komarewiczowi w dniu 4 kwietnia 2011 roku.


Link do całego wywiadu:

 

Z.B. Owczarek.

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny Poleć tę stronę Poleć tę stronę
© companyname
Z.B. Owczarek
Ta strona została utworzona za pomocą 1&1 MyWebsite .